Utrata 2500 miejsc pracy związana z zamknięciem fabryki General Motors w Oshawa jest bolesna dla całej społeczności. Może mieć też wpływ na sytuację na lokalnym rynku nieruchomości.
Fabryka aut na stałe wpisała się w krajobraz miasta Oshawa i trudno uwierzyć, że po ponad 60. latach ma zniknąć. A jednak z najnowszych informacji wynika, że to już przesądzone. Strajki zapowiadają wprawdzie związkowcy, ale wszystko wskazuje, że machina ruszyła – 26 listopada zarząd firmy ogłosił, że na przyszły rok nie są planowane żadne prace w fabryce. Jednocześnie znikną cztery fabryki w USA, a produkcja niektórych części zostanie przeniesiona do Meksyku. Wszystko to część większego planu, w ramach którego General Motors ma skupić się bardziej na samochodach elektrycznych i autonomicznych, a poza tym obciąć wydatki.
To nieprzyjemna informacja nie tylko dla mieszkańców miasta. Część robotników do fabryki przyjeżdżała z okolicznych miejscowości, a niektórzy przybyli tu nawet z innych części Ontario czy z USA. Eksperci zwracają uwagę, że chodzi nie tylko o samą firmę General Motors, bo wokół niej od lat działało wiele mniejszych: Lear Seating produkujące siedzenia czy Woodbridge Foam Corporation. Teraz one też będą musiały błyskawicznie znaleźć nowy rynek zbytu lub zawiesić działalność. W samym Lear w Whitby zatrudnionych jest 500 osób.
Wspólny front premiera i prezydenta
O tym, że to problem nie tylko dla mieszkańców Oshawa może świadczyć fakt, że Donald Trump i Justin Trudeau zobowiązali się do wspólnego frontu w negocjacjach z General Motors, by zatrzymać niekorzystne dla gospodarek obu krajów ruchy. Bo zamknięcie tak dużego zakładu może być odczuwalne również w perspektywie gospodarki całego regionu. Przede wszystkim problemem może być szybkie znalezienie nowych miejsc pracy dla tak wielu osób. To też niepokoje na rynku nieruchomości, gdy byli pracownicy będą opuszczać miasto lub szukać dla siebie tańszych mieszkań. Osobnym tematem jest odejście kultowych modeli samochodów, które nie będą już produkowane nigdzie indziej po tym, jak zostanie zamknięta ich macierzysta fabryka. I tak rok 2018 jest ostatnim, gdy z taśmy fabrycznej zjadą Chevrolet Cruze, Cadillac CT6 i Buick LaCrosse.
Związki zawodowe przypominają, że dwa lata temu już raz przerwały strajk dzięki obietnicy GM, że zmodernizuje linię produkcyjną, a tym samym powstrzyma już wtedy planowane na 2019 roku zamknięcie. Dziś okazało się, że zarząd firmy nie dotrzymał obietnicy. Walkę zapowiadają też członkowie amerykańskiego United Auto Workers. Na razie jednak wszystko zapowiada, że fabryka zniknie z Oshawa, a wraz z tym pogorszy się sytuacja tysięcy rodzin.

Post a comment